Stowarzyszenie

20.20.2019To wydaje się niemożliwe!

    W tygodniu od 11 do 15 lutego 2019 r. (niestety dokładna data nie jest nam znana) urzędnik Starostwa Powiatowego w Będzinie p. Kamil C. wszedł na teren obiektu, który od 2010 r. znajduje się pod naszą opieką – podziemnym schronem przeciwatomowym znajdującym się pod budynkiem III Liceum Ogólnokształcącego im. C.K. Norwida w Będzinie. Ów obiekt znajduje się pod naszą opieką na podstawie umowy użyczenia obowiązującej od 2010 r. Od tego momentu schron został przez nas wyczyszczony, przygotowany do funkcji muzealnej i wyposażony w wiele przedmiotów, które pozyskaliśmy z innych źródeł lub celowo zakupiliśmy do tego obiektu. Jako izba muzealna naszego stowarzyszenia przez wszystkie te lata służył jako izba muzealna, w której wszyscy chętni, w tym szczególnie młodzież szkolna, może zapoznać się z realiami okresu „zimnej wojny”. Przez obiekt przeszło kilka tysięcy zwiedzających. Zawsze współpracowaliśmy z Urzędem Miasta Będzin  czy Starostwem Powiatowym w Będzinie przy organizacji różnych imprez, których dodatkową atrakcją był nasz schron. Ostatnio wspieraliśmy nawet jedną z imprez organizowanych przez Starostwo książkami, które wydaje nasze stowarzyszenie, a które zostały użyte jako nagrody. Przypominam, że jesteśmy organizacją non profit, a wszystkie nasze działania opierają się na wolontariacie członków stowarzyszenia.

   P. Kamil C. wszedł na teren naszego obiektu bez powiadomienia nas o tym. W rozmowie telefonicznej ze mną twierdził, że nie miał numeru telefonu (tymczasem jest on ogólnie dostępny na stronie stowarzyszenia – podobnie, jak opiekuna będzińskiego schronu). Chciałbym zaznaczyć, że w dniu 19 lutego 2019 r. to ja zadzwoniłem do p.  Kamila C., więc wspomniana  rozmowa telefoniczna odbyła się tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy. Z nieznanych nam przyczyn p. Kamil C. wszedł do obiektu (schron otworzył mu szkolny konserwator, który zawsze ma zapasowe klucze), dokonał inspekcji schronu, a następnie jego zamknięcia swoją kłódką. Od tego momentu mamy całkowicie odcięty dostęp do obiektu. Na moje pytanie (w rozmowie telefonicznej), dlaczego tak się stało stwierdził, że umowa użyczenia zawiera błędy prawne (w 2010 r. jej tekst został opracowany przez pracowników Starostwa)  i do czasu ich wyjaśnienia nie mamy dostępu do schronu. P. Kamil C. stwierdził także, że umowa jest „przeterminowana” (jego określenie), tymczasem w 2010 r. została ona zawarta na czas nieokreślony. Klucze do nowej kłódki zostały przekazane pracownikom szkoły, którzy mieli je przekazać Dyrektor Liceum. Oczywiście nam nie wolno było ich wydać.

   Co ważne – we wspomnianym schronie stale działa osuszacz powietrza, który zapewnia odpowiednią wilgotność, aby zgromadzone tam eksponaty nie uległy zniszczeniu. Eksponaty były zakupione za pieniądze z konta naszego stowarzyszenia, zazwyczaj pochodzące z datków czy ze sprzedaży naszych książek. Z osuszacza co kilka dni trzeba wylać wodę, aby normalnie działał. Nie mamy dostępu do schronu i nie możemy tego zrobić, co grozi zniszczeniem nagromadzonych tam eksponatów, czyli własności stowarzyszenia, a także prywatnej własności wielu członków stowarzyszenia (ich szacunkowa wartość to co najmniej kilkanaście tysięcy złotych). Grozi to również zniszczeniem naszych książek (które sprzedajemy na cele statutowe), a ich ogólna wartość wynosi kilka tysięcy złotych. W schronie są również prywatne rzeczy będące własnością członków stowarzyszenia, do których teraz, z racji działań p. Kamila C., nie mają dostępu. W rozmowie telefonicznej dowiedziałem się od owego urzędnika, że wewnątrz schronu została przez niego wykonana dokumentacja zdjęciowa, jednakże przy jej wykonaniu nie było żadnego z członków naszego stowarzyszenia. Nie jesteśmy więc pewni, czy wszystko jest na swoim miejscu. Nie rozumiemy jednakże, dlaczego z powodu rzekomych błędów w umowie użyczenia (powstałych nie z naszej winy) zostaliśmy w ten sposób potraktowani przez p.  Kamila C. 

   Chciałbym wyraźnie podkreślić, że p. Kamil C. nigdy się z nami nie kontaktował, nie poinformował o jakichkolwiek problemach z umową, nie powiadomił o swoim planowanym wejściu i zamknięciu schronu. To my jesteśmy użytkownikami tego obiektu, więc tym samym bezprawnie naruszył naszą własność prywatną. To niedopuszczalne i karygodne. Zawsze jesteśmy chętni do współpracy, ale o rzekomych problemach z umową nic nie wiedzieliśmy. Fakt, że schron jest zamknięty odkrył w dniu 17 lutego 2019 r. Daniel Ciszowski, członek naszego stowarzyszenia i wieloletni opiekun tego obiektu, który po prostu nie mógł dostać się do obiektu i spytał o to pracowników szkoły. Sami musieliśmy ustalić, co się stało. P. Kamil C. nie zostawił dla nas żadnej informacji.

   Chciałbym jednocześnie zaznaczyć, że zastanawiamy się nad skierowaniem do sądu sprawy o naruszenie naszych dóbr osobistych przez p. Kamila C., a całemu wydarzeniu nadamy medialny rozgłos, aby działania tego typu urzędników zostały odpowiednio napiętnowane. Zgłaszamy również skargę na działnie tego urzędnika, zarówno do Wojewody Śląskiego, jak i do Starosty Powiatowego w Będzinie. Jutro ukaże się odpowiedni materiał prasowy w katowickiej "Gazecie Wyborczej".

   Tak po prostu nie może być!