Oświęcim Saltzgitter-Bunker

Budowa oświęcimskich schronów przeciwlotniczych.

   W związku z narastającym zagrożeniem nalotami bombowymi już w dniu 10 października 1940 r. Hitler ogłosił „program natychmiastowy Führera” (niem. „Führer-Sofortprogramm”), który zakładał budowę „odpornych na bomby schronów” w 79 niemieckich miastach (mniejszych i większych). Fritz Todt rozpoczął budowę owych obiektów, traktując to jak rodzaj „betonowej wojny” z wrogiem. Po roku wylano 3,4 mln m3 betonu. W maju 1943 r. ilość wylanego betonu sięgnęła 5,1 mln ton. Budowano je w znacznie wolniejszym tempie, niż początkowo zakładano, gdyż od 1942 r. ogromne ilości betonu pochłaniała budowa Wału Atlantyckiego. Gdy w połowie 1944 r. Wał Atlantycki został utracony, beton przewidziano do budowy obiektów podziemnych, które miały służyć jako podziemne hale produkcyjne.

    W niemieckich miastach zaczęto rękoma jeńców i robotników przymusowych budować szereg schronów przeciwlotniczych, najczęściej usytuowanych w pobliżu miejskich cmentarzy i parków, co zapewniało im większe bezpieczeństwo. Schrony przeciwlotnicze budowano również koło zakładów przemysłowych i na osiedlach. Hitler ubolewał, że nie posłuchano jego rozkazów i w dużych miastach nie wybudowano większej liczby gigantycznych, masywnych, naziemnych schronów przeciwlotniczych, określanych mianem „Hochbunker”.

   Samorządy i miasta dostawały beton w ograniczonym stopniu, więc nie mogły realizować programu budowy schronów przeciwlotniczych. W obliczu stale rosnącego zagrożenia wywołującego niezadowolenie społeczne trzeba było działać. NSDAP mobilizowało ludzi do kopania rowów przeciwodłamkowych. SS zapędziło więźniów do pracy, którzy wykonywali różnego rodzaju ukrycia. Niektóre miasta odnawiały stare fortyfikacje, które również dawały jakieś schronienie. W niektórych miastach za budowę sztolni wzięły się nawet wspólnoty mieszkańców (np. w Westfalii). Szacuje się, że wybudowano od 20 do 30 tys. różnego typu schronów przeciwlotniczych.

   Takie schrony przeciwlotnicze powstały również na terenie dzisiejszego miasta Oświęcim. Zgodnie z powszechnymi regułami wybudowano je w okolicach parków i cmentarzy, a także w pobliżu osiedli, szpitali i miejsc, gdzie zazwyczaj przebywało więcej osób (np. stacja kolejowa). Były budowane z różnych dostępnych materiałów – najczęściej z prefabrykatów. Ich konstrukcja również była różna, jak także stopień ich wytrzymałości. Można stwierdzić, że owe schrony powstawały dość spontanicznie, choć miejsca ich budowy dokładnie zaplanowano. Wydaje się jednak, że niemieckie władze Oświęcimia miały duży problem z załatwieniem potrzebnych ilości cementu. Należy pamiętać, że jednocześnie z budową zakładów chemicznych trwała rozbudowa obozu koncentracyjnego, a cement w ogromnych ilościach był potrzebny i tu, i tam. Tymczasem na terenie całej III Rzeszy cement był towarem deficytowym, a o jego przydziałach decydowały władze III Rzeszy. Dlatego w Oświęcimiu spotykamy dość nietypowe rozwiązania, które najprawdopodobniej są efektem braków w dostawach cementu.

   Największym wyzwaniem była jednak budowa wielkich bunkrów nazywanych „wieżami przeciwlotniczymi” (niem. „Hochbunker”). Budowa jednego z nich trwała około 9 miesięcy i kosztowała około 700 tys. RM. Wielkie schrony były dobrze wyposażone i dawały prawdziwe schronienie. Zazwyczaj (szczególnie berlińskie) były znacznie przepełnione, a przy wejściach do nich dochodziło do dantejskich scen (wiele osób zostało zaduszonych i stratowanych – szczególnie dzieci). Wiele osób próbowało mieszkać w owych bunkrach, choć władze tego zabraniały. Władze niektórych miast wydawały specjalne „karty bunkrowe” (nie dostawali ich mężczyźni pomiędzy 16 a 65 rokiem życia). Do ochrony przed bombardowaniami wykorzystywano również tunele metra. Na terenie miasta Oświęcim powstały sześć bardzo dużych schronów przeciwlotniczych, które można zakwalifikować do wież przeciwlotniczych – tzw. „Hochbunker”. Oczywiście nie są tak gigantyczne, jak berlińskie, ale stanowią unikatowe budowle w skali terytorium dzisiejszej Polski. Były przeznaczone dla kadry technicznej (głównie niemieckiej) pracującej w oświęcimskich zakładach chemicznych. Dlatego jeden z nich znajduje się w pobliżu osiedla mieszkaniowego (tzw. Osiedla Chemików), a pięć pozostałych na terenie zakładów chemicznych.

  Wiele miast starało się nadrobić owe zaległości, kując w skałach sztolnie przeciwlotnicze. Był to chyba najbardziej skuteczny sposób na zabezpieczenie ludności cywilnej, ale jednocześnie dość kosztowny w wykonaniu i czasochłonny. W mieście Essen przygotowano podziemne sztolnie dla 58 tys. ludzi. Podobne sztolnie wykonano w Dortmundzie, Osnabrück czy Stuttgarcie. Takich obiektów w Oświęcimiu nie wykonano.

   Ludzie zazwyczaj chronili się także w piwnicach własnych budynków, a w wielu miastach tworzono całą sieć podziemnych przejść, wykuwając prowizoryczne przejścia pomiędzy sąsiednimi piwnicami. Gdy naloty stawały się coraz częstsze, ludzie nie opuszczali schronów, prowadząc w nich prawdziwie koczowniczy tryb życia, daleki od wszelkich zasad higieny. Stropy piwnic były nawet w stanie wytrzymać ciężar walących się budynków, ale wbrew pozorom wcale nie były do końca bezpiecznym schronieniem. Gdy alianckie samoloty wywołały burzę ogniową, piwnice nagrzewając się zamieniały się w rodzaj pieców, w których ginęli wszyscy przebywający tam ludzie. Sytuację pogarszał fakt, jeśli w piwnicy znajdowały się jakieś materiały łatwopalne czy chociażby składowany węgiel. Nawet labirynt połączonych podziemnych piwnic nie zapewniał ratunku, gdyż właściwie podsycał pożar, zachowując się jak podziemny ciąg powietrza. Zarówno do piwnic, jak i do specjalnych schronów przeciwlotniczych nie wolno było wchodzić robotnikom przymusowym i jeńcom, choć zakaz ten nie zawsze był przestrzegany.

   W Oświęcimiu bez wątpienia istniał system schronów wykonanych w piwnicach prywatnych budynków i kamienic mieszkalnych. Praktycznie można się spodziewać, że każdy większy budynek posiadał takich schron. Jednakże w dniu dzisiejszym, w związku z licznymi przeróbkami piwnic i korytarzy, nie da się określić przebiegu tego systemu, choć bez wątpienia obejmował on ścisłe centrum miasta. Jeden ze schronów, z dość charakterystycznym wejściem, znajduje się pod głównym rynkiem miasta Oświęcim (dawny Adolf Hitler Platz), choć wejście do niego (w kształcie rotundy) zostało nie tak dawno zlikwidowane. Po wojnie ów obiekt wykorzystano jako najniższą kondygnację niewielkiego domu handlowego.

   Do tego dochodzi cała infrastruktura schronów związania z oświęcimskimi zakładami chemicznymi koncernu „IG Farben Industrie”, która stanowiła:

  • zabezpieczenie dla kadry technicznej i wartowników,
  • miejsce ukrycia dla pracujących w zakładach robotników cywilnych (traktowanych jako częściowo wykwalifikowana siła robocza, która warto było chronić),
  • schrony o znaczeniu technicznym.

  Na terenie miasta Oświęcim spotykamy bardzo wiele nietypowych obiektów, unikalnych w skali całego kraju. Najbardziej popularne są szczeliny przeciwlotnicze, które występują pojedynczo lub w całych zespołach, zawsze ulokowane w pobliżu dawnych podobozów. Były przeznaczone dla wykwalifikowanej kadry roboczej (głównie pracowników cywilnych, rzadziej jeńców, być może również więźniów i pracowników przymusowych). Są to schrony o najlżejszej konstrukcji, które w razie bliskiej detonacji ulegały częściowemu zniszczeniu. Same jednak zespoły tych obiektów już stanowią unikalną sprawę w skali całego kraju. Zazwyczaj są to schrony typu LSD.

Schrony „IG Farben Werk”.

     Na terenach fabrycznych byłej „IG Farben Werk” oraz otaczających ją kilku podobozów wybudowanych dla robotników cywilnych, jeńców i robotników przymusowych, a także obozu koncentracyjnego przemianowanego następnie w KL „Auschwiz III Monowitz” wybudowano wiele schronów przeciwlotniczych. Obiekty te były przeznaczone były dla pracowników, wartowników, a także dla ważniejszych pracowników przymusowych zakładów chemicznych. Do tego dochodziły schrony przeciwlotnicze wybudowane dla ludności cywilnej w centrum miasta. Zazwyczaj były to zwykłe podziemne schrony przeciwlotnicze typu LSR lub LSD. Ale na terenie Oświęcimia i Monowic powstały również inne, bardziej unikalne obiekty.

   W ramach programu „Geilenberg Programm” (nazwanego tak od nazwiska jego twórcy Edmunda Geilenberg[1]) zaczęto budować schrony przeciwlotnicze „Salzgitter-Bunker” typu I i II. Jednak sam program nie dotyczył tylko budowy schronów przeciwlotniczych. Znany także pod nazwą „Mineralolsicherungsplan”. Dotyczył zabezpieczenia produkcji i dostaw paliw płynnych (w tym benzyny) wszystkimi możliwymi technologiami. Część programu dotyczącego obrony przeciwlotniczej zakrojona była na szeroką skalę. Planowano wybudować około 331 schronów tego typu, z czego zidentyfikowano do tej pory 190 (w tym około 65 na terenie naszego kraju). W okolicy „IG Farben Werk Auschwitz” wybudowano kilka takich schronów:

  • jeden z większych jest nieukończony (w Monowicach),
  • drugi w całości wybudowany, dodatkowo po wojnie poprawiony i ponownie użytkowany przez armię polską - niestety obiekt ten został niedawno wyburzony,
  • trzeci tego typu obiekt znajduje się na terenie zakładów chemicznych, na terenie prywatnym - stan jego wykończenia jest nieznany.
  • dwa kolejne znajdują się na terenie Osiedla Chemików,
  • kolejny znajduje się w pobliżu dawnego podobozu „Leonhard Haag”,
  • Kilka kolejnych znajduje się na terenie zakładów chemicznych.

   Owe obiekty określa się mianem „Salzgitter-Bunker”, „Geilenberg-Bunker”, „Stollen-Bunker”, „Mannschaftsbunker”, „Wattenstedt-Bunker” czy „SG-Bunker”. Jednakże obiekty znajdujące się w Monowicach i Oświęcimiu nieco różnią się od tych, które możemy spotkać w Blachowni Śląskiej. Kędzierzynie-Koźlu czy w Zdzieszowicach. Te, które wybudowano w Monowicach były przeznaczone dla kilkuset osób. Obiekt, który wybudowano w Oświęcimiu (wyburzony) prawdopodobnie był przeznaczony dla większej ilości osób.

   Z polecenia Hitlera Edmund Geilenberg w maju 1944 r. zaczął zajmować się przenoszeniem produkcji paliw syntetycznych do schronów odpornych na naloty bombowe. Oznaczało to jednak ścisłą współpracę Geilenberga z SS i wykorzystanie pracy więźniów obozów koncentracyjnych. Tylko w 1944 r. „Geilenberg Programm” kosztował III Rzeszę zawrotną kwotę 700 mln RM. Pod koniec 1944 r. z powodu materiałochłonności i wysokich kosztów budowy program został zawieszony.  

    W pobliżu podobozów wybudowano również dość nietypowe obiekty, nazywane popularnie „garażami”. Zgodnie z opinią autorów tego opracowania były to jednak betonowe magazyny o wzmocnionej konstrukcji, przystosowane do przechowywania jakiś środków chemicznych. Nigdy nie pełniły one roli dla pojazdów mechanicznych. Sugerując się podobną sytuacją (znaną z terenu zakładów chemicznych w Blachowni czy w Kędzierzynie) Niemcy jako jeden ze sposób zabezpieczenia się przed alianckimi nalotami bombowymi stosowali „sztuczną mgłę”. Był to środek chemicznych przechowywany w stalowych beczkach, który w razie zagrożenia nalotem był uwalniany (w reakcji z powietrzem tworzył sztuczne zadymienie, które zakrywało teren zakładów). Owe obiekty najprawdopodobniej stanowiły magazyny owych środków chemicznych – zlokalizowane w pobliżu podobozów, gdyż ich obsługą być może zajmowali się również wydzieleni do tego zadania więźniowie[2].

   Oprócz tego na terenie miasta Oświęcim można jeszcze odnaleźć wiele obiektów określanych mianem jednoosobowego schronu przeciwlotniczego lub wartowniczego typu „Splitterschutzzelle” lub „Einmann-bunker”. Służył jako schron lub punkt obserwacyjny, najczęściej stawiany przy obiektach kolejowych i przemysłowych czy podobozach. W latach 1938-1945 tego typu obiekty były masowo produkowane w fabrykach betonu III Rzeszy. Ustawiano je jako gotowe elementy w wyznaczonych miejscach, wkopane w grunt do wysokości dolnej krawędzi drzwi. Jednakże na terenie miasta Oświęcim znajduje się wiele rodzajów tych obiektów, w tym niektóre niespotykane nigdzie indziej na terytorium naszego kraju.

   Jeden z dużych oświęcimskich schronów przeciwlotniczych (niem. LS-Bunker) typu „Hochbunker” znajduje się przy Osiedlu Chemików (niem. Chemikersiedlung), które było budowane w 1943 r. i było przeznaczone dla niemieckich pracowników (niem. Deutschen Mitarbaiter) zakładów chemicznych w Monowicach. Osiedle było przewidziane dla 7 tys. niemieckich mieszkańców, wiec schron musiał być sporych rozmiarów. Obecnie jest to jedyny tego typu schron w mieście, który jest własnością gminy. Pozostałe trzy leżą na terenie prywatnym. Budowa każdego z nich kosztowała ok. 450 tys. RM. Prawdopodobnie każdy z nich był przeznaczony dla tysiąca osób.

 


[1] Urodził się w dniu 13 stycznia 1902 r. w Buchholz. Był z zawodu ślusarzem. Prawdopodobnie nigdy nie zdobył wyższego wykształcenia technicznego. Od 1937 r. był członkiem NSDAP. Dzięki układom partyjnym w 1939 r. został dyrektorem „Stahlwerke Braunschweig GmbH” w Berlinie, filii „Reichswerke Hermann Göring”. Jego zadaniem była produkcja amunicji – dlatego w 1942 r. znalazł się w składzie Rady Przemysłowej Wojskowej Naczelnej Armii. Był również był „szefem amunicji głównego komitetu" w Ministerstwie Uzbrojenia i Produkcji Wojennej Rzeszy. Za swoją działalność w 1943 r. został odznaczony Krzyżem Rycerskim z Mieczami. Hitler mianował go „Generalnym Komisarzem ds. Natychmiastowych Środków" (niem. „Generalkommissar fur die Sofortmassnahmen der Treibstoffindustrie”) w ministerstwie Alberta Speera. Jego nowym zadaniem stało się zabezpieczenie zakładów przemysłowych produkujących paliwo syntetyczne i oleje mineralne. Opracował tzw. „program Geilenberg”, który zakładał, że w pierwszej kolejności należy zabezpieczyć urządzenia do uwodorniania służące do produkcji syntetycznej benzyny – najlepiej umieszczając je w silnych schronach odpornych na duże naloty lotnicze (tzw. „Geilenbergbunker” lub „Salzgitter-Bunker”). Zgodnie z owym projektem planowano budowę obozu koncentracyjnego dla 500 osób dla każdego nowego zakładu chemicznego. Owi więźniowie mieli się zająć wznoszeniem owych schronów. W Monowicach taki obóz nie został utworzony. Geilenberg był współodpowiedzialny za katastrofalne warunki panujące w tych obozach, które z jego inicjatywy zostały utworzone. Miał również zamiar produkować paliwo z łupków bitumicznych, ale nie udało się tego zrealizować. Po wojnie zarzucono mu, że w utworzonych z jego inicjatywy obozach zginęło ok. 4 tys. osób. On sam nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Od 1951 r. był członkiem stowarzyszenia „Bonn Pleiger-Kreis” , które skupiało byłych dyrektorów fabryk Hermanna Göringa. Zmarł w dniu 19 października 1964 r. w Bassum (Ibbenbühren).

[2] W Oświęcimiu znajdowali się niemieccy żołnierze ze składu 6 dywizjonu zadymiania (niem. Nebel-Abteilung), w sile dwóch kompanii (65 i 66).