|
W
sobotę 20 maja 2006 roku odbyła się na polach Gostyni już druga
edycja Bitwy Wyrskiej. Tym razem organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Pro
Fortalicium i Gmina Wyry przygotowali aż cztery inscenizację pod wspólną
nazwą "Bitwa Wyrska 2006 - Bój o Gostyń".
W
programie dwudniowej imprezy znalazły się:
Pierwszego
dnia (20 maja):
-
rekonstrukcja historyczna Bitwy Wyrskiej z września 1939 roku,
-
rekonstrukcja historyczna pt. "Kresy 39" (epizod wzięcia do
niewoli żołnierzy polskich przez armie czerwoną na wschodnich kresach
Rzeczypospolitej),
-
rekonstrukcja historyczna pt. "Cassino 44" ( epizod walk
polskiego II Korpusu Armii gen. Andersa we Włoszech)
-
rekonstrukcja historyczna pt. "Normandia 44" ( epizod walk
wojsk amerykańskich w Normandii w 1944 roku).
Wszystkie
inscenizacje odbyły się w historycznym miejscu wrześniowej bitwy z
1939 roku, czyli na polach Gostyni, znajdujących się naprzeciwko
pomnika poświęconego polskim bohaterom, obrońcom ojczyzny - żołnierzom
23 i 55 Dywizji Piechoty.
Wielomiesięczne
przygotowania do "bitwy" dobiegły końca w sobotę rano. Cały
piątek do Gostyni napływały z całej Polski "wojska", czyli
członkowie grup rekonstrukcyjnych mający wcielić się w głównych
aktorów całego widowiska, czyli żołnierzy polskich, amerykańskich,
radzieckich i niemieckich. W inscenizacjach wzięło udział prawie 180
rekonstruktorów z 16 grup i stowarzyszeń rekonstrukcji historycznej.
Na Gostyń ruszyła też "inwazja" wojskowego sprzętu
pancernego i kołowego, który organizatorzy przytransportowali na
specjalnych ciężarówkach. W tym roku na Bitwie Wyrskiej mogliśmy
podziwiać dwa transportery opancerzone OT - 810, które występowały w
roli niemieckich Sdkfz 251, amerykański transporter opancerzony
Halftrack, dwie amerykańskie ciężarówki Dodge, amerykańska ciężarówka
GMC, dwa Jeepy, pięć motocykli. Do tego niemiecka armatka
przeciwpancerna 37 mm PAK 35/36.
Oprócz
ciężkiego sprzętu podczas tegorocznej bitwy użyto: moździerz wz. 31
kal.80 mm, ckm wz. 30, kilka rkm wz. 28, 2 kb. ppanc wz. 35 (m.in. z
naszej grh G.O. Śląsk), kilka mg 34, 42, km wz.19, granatniki Bazooka
i Panzerschrek i wiele innych ciekawych elementów uzbrojenia wojsk
uczestniczących w II wojnie światowej.
Podziwialiśmy
także wiele rodzajów formacji wojskowych takich jak: piechota (polska,
niemiecka, amerykańska, radziecka), polska kawaleria, niemieccy
grenadierzy pancerni, wojska spadochronowe (amerykańskie i niemieckie).
Elementem
nowym na tegorocznej "Bitwie Wyrskiej" była profesjonalna
pirotechnika, którą zapewniła firma FIRESHOW z Jeleniej Góry. O
dodatkowe środki pozoracji pola walki zadbali, już tradycyjnie,
komandosi z 1 Pułku Specjalnego Komandosów z Lublińca, którzy
"z ukrycia" wspierali ogniowo rekonstruktorów.
Przed
bitwą imprezę uświetnili spadochroniarze z katowickiego Aeroklubu, którzy
oddali skoki spadochronowe lądując na późniejszym polu bitwy.
Kilkanaście
minut po godzinie 12:00 licznie zgromadzona publiczność (ok.
7000-8000) zobaczyła pierwsze sygnały rozpoczynającej się bitwy.
Polska piechota rozpoczęła zajmowanie wcześniej przygotowanych okopów,
a na przedpole polskich pozycji w patrolu wyjechał oddział polskiej
kawalerii na koniach. Ułani szybko dostrzegli zbliżające się czołówki
nieprzyjaciela. Po złożeniu meldunku dowódcy wycofali się i
spieszyli do walki jako wsparcie piechoty. Po chwili Wojsko Polskie
zaatakowane zostało przez niemieckich dywersantów z "V
kolumny" tzw. "folksdojczy". Byli to cywile narodowości
niemieckiej zamieszkujący tereny Śląska, którzy we wrześniu 1939
roku uzbrojeni w broń palną i zorganizowani w bandyckie bojówki,
przeprowadzali akcje dywersyjne przeciwko Polakom. Stanowili także rolę
przewodników dla oddziałów Wehrmachtu, które wkraczały do Polski.
Niemieccy
dywersanci, bo bardzo krótkiej wymianie ognia zostali szybko ujęci
przez polską piechotę. Podczas ich rozbrajania przez żołnierzy
polskich podjęli próbę zamachu co zakończyło się "śmiercią"
bandytów. Sanitariusze opatrywali rannych. Tym epizodem rozpoczęła się
bitwa. Na horyzoncie pojawiły się niemieckie motocykle, za nimi posuwała
się niemiecka piechota. Niemcy swój atak poprzedzili ostrzałem
artyleryjskim małego domku, gdzie jak pewnie sądzili znajdowali się
Polacy. Budynek szybko stanął w płomieniach. Chwile po tym fakcie
"do boju" weszli grenadierzy pancerni na opancerzonych wozach
bojowych Sdkfz 251, wsparci spadochroniarzami. Atak Wehrmachtu rozwinął
się na dobre. Polacy okopani na kilkadziesiąt metrów za płonącym
domem w najwyższej gotowości bojowej czekali aż wróg podejdzie bliżej.
Nagle
rozległy się strzały karabinowe, bitwa rozpętała się na dobre.
Niemieckie wozy bojowe posuwały się powoli naprzód, piechota
niemiecka skradała się za wozami i podchodziła coraz bliżej polskich
pozycji. Dowódca polskich oddziałów wydał rozkaz do użycia moździerza.
Ostrzał z moździerza zmusił Niemców do zalegnięcia. Wozy także
zatrzymały się.
Do
walki weszły kolejne niemieckie posiłki. Wróg odniósł pierwsze
straty. Sanitariusze mieli coraz więcej pracy. Jednak atak niemiecki
znowu zaczął posuwać się do przodu. Nieprzyjaciel wprowadził do
walki armatkę przeciwpancerną i zaczął z niej ostrzeliwać pozycję
polskiego moździerza, który przycichł.
Polski dowódca widząc załamującą
się sytuację na froncie wezwał na pomoc pociąg pancerny, będący w
pogotowiu bojowym kilka kilometrów od pola bitwy. Jego artyleria pokładowa
rozpoczęła ostrzał niemieckich pozycji. Padające na Niemców pociski
wyrywały słupy ziemi na kilka metrów w górę.
Ostrzał polskiej
artylerii nie zatrzymał skutecznie nieprzyjaciela, który nadal
podchodził pod polskie pozycje. Nadszedł krytyczny moment zmagań.
Z
ust polskiego dowódcy padła komenda: "Bagnet na bron !". To
znak, że za chwilę Polacy opuszczą okopy i ruszą do kontrataku. Tak
też się stało. Wojsko Polskie w okrzykiem na ustach ruszyło tyralierą
do ataku. Kilkunastu żołnierzy polskich padło pod gradem niemieckich
pocisków jednak kontratak nie załamał się.
Niemcy widząc przewagę
liczebną nacierających Polaków rzucili się do ucieczki. Górę wziął
ich paniczny strach przed walką wręcz z polskim żołnierzem. Tego
zaraz obok gazów bojowych bali się najbardziej. Polski kontratak powiódł
się. Wróg został wyparty z płonących zabudowań, zdobyto jeden
pojazd opancerzony i armatkę przeciwpancerną, wzięto jeńców do
niewoli. Część oddziałów niemieckich pomimo pięćdziesięcioprocentowych
strat zdołało się wycofać. Wojsko Polskie gotowało się do pościgu.
Jednak na polu bitwy pojawił się ułan na koniu. Był to goniec ze
Sztabu Dywizji. Przywiózł rozkaz nakazujący wycofanie się wojsk
polskich Grupy Operacyjnej "Śląsk". Załamująca się
sytuacja na froncie "Armii Kraków", grożące okrążenie
wojsk broniących Górnego Śląska, zmusiło dowódcę "Armii Kraków"
gen. Szyllinga do wydania rozkazu wycofania się wojska w kierunku
Krakowa. Polacy pomimo zwycięstwa zaczęli kontrolowany odwrót.
Tak
zakończyła się pierwsza inscenizacja poświęcona wrześniowej
bitwie, która była głównym gwoździem programu.
Po
kilkudziesięciominutowej przerwie rozegrano epizod pokazujący
rozbrajanie polskiego wojska przez oddziały Armii Czerwonej, które 17
września 1939 roku w porozumieniu z III Rzeszą zdradziecko zaatakowały
wschodnie rubieże Rzeczypospolitej.
Kolejna
przerwa zwiastowała kolejną inscenizację, czyli "Cassino
44". Tym razem do walki weszły polskie jednostki reprezentujące
Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie. Były to przede wszystkim 3 Dywizja
Strzelców Karpackich z II Korpusu Polskiego gen. Andersa, która walczyła
pod Monte Cassino. Można było także w polskich szeregach zobaczyć żołnierzy
w mundurach 5 Kresowej Dywizji Piechoty z tego samego Korpusu. Tą
inscenizacją organizatorzy chcieli pokazać wysiłek żołnierza
polskiego po za granicami ojczyzny.
W rekonstrukcji tej użyto sprzętu
amerykańskiego, takiego jak transporter opancerzony Halftrack, ciężarówki
wojskowe i jeepy. Po stronie niemieckiej walczyli spadochroniarze z 1
Fallschirmjäger Regiment i piechota zmotoryzowana wraz z grenadierami
pancernymi.
Imprezę
kończyła czwarta i ostatnia inscenizacja pt. "Normandia 44".
Tutaj główne role grały wojska amerykańskie, które reprezentowały
oddziały 1 Dywizji Piechoty ( 1`st Infantry Division "The Big Red
One") i 101 Dywizji Powietrznodesantowej (101 Airborne). Amerykanie
operowali na sprzęcie ciężkim takim jak transporter opancerzony
Halftrack, ciężarówki Dodge i GMC oraz jeepy. Po stronie
niemieckiej transportery opancerzone, piechota i spadochroniarze.
Po
zakończeniu wszystkich czterech inscenizacji publiczność nagrodziła
rekonstruktorów gromkimi brawami, po czym udała się do stoisk
gastronomicznych, które przeżyły prawdziwe oblężenie. Nie było też
końca fotografowaniu się z "żołnierzami" i sprzętem
wojskowym. Atrakcją też było zwiedzanie wyremontowanego przez
Stowarzyszenie Pro Fortalicium schronu bojowego "Sowiniec", który
także był silnie oblegany tego dnia.
Dzień
drugi, już na spokojnie, przebiegł pod znakiem pikniku militarnego w
Mikołowie, gdzie na płycie rynku wokół pięknej, zabytkowej zabudowy
starego miasta zebrało się prawie 30 rekonstruktorów wspartych siłami
2 jeepów, Dodga, Halftrucka, ciężarówki GMC i samochodu Opel z 34r,
których część należała do kolekcji pasjonatów z Bielska-Białej
skupionych wokół Rafała Biera. Cała ta kolumna przyjechała w
konwoju policyjnym z Gostyni do Mikołowa. Tutaj odbyła się
prezentacja sprzętu oraz uzbrojenia lekkiego przedstawicieli:
-SRH Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie
-GRH 1 Fallschirmjäger Regiment
-GRH G.O. Śląsk
-GRH 101 Airborne
Przy okazji miała miejsce uroczystość nominacji na wyższe stopnie
wojskowe kombatantom przy asyście kompani honorowej SRH "Polskie
Siły Zbrojne na Zachodzie", za której wystawienie serdecznie dziękujemy.
My
jako współorganizatorzy tej wspaniałej imprezy składamy serdeczne
podziękowania dla:
-
Wójta Gminy Wyry Pana Henryka Jegły i wszystkich pracowników Urzędu
Gminy,
-
sponsorów imprezy: Gmina Wyry, Miasto Mikołów, Miasto Łaziska Górne,
Gmina Chełm Śląski, Fundacja Pracownicza "PRO EKO", P.P.H
"ADW" z Wyr, Spółka "MASTER" z Tychów,
-
patronów medialnych: Tygodnik "ECHO", Dziennik Zachodni,
portal "Militarni.pl"
-
wszystkich członkom grup rekonstrukcyjnych, które przybyły aby uświetnić
tą imprezę,
-
Pana Rafała Biera za bezpłatne udostępnienie sprzętu wojskowego (OT
810, Halftrack, Jeep Willys),
-
Pana Marcina Szafińskiego za bezpłatne udostępnienie sprzętu
wojskowego,
-
GRH "Śląsk Cieszyński" za bezpłatne udostępnienie i własny
transport transportera opancerzonego OT 810 z Czech i udział w
imprezie,
-
GRH 1 Pułk Kawalerii KOP za przewóz na koszt własny 5 koni
wierzchowych i udział w imprezie,
-
Firmie pirotechniczne „Fire Show” z Jeleniej Góry.
-
Krzysztofa Neściora z GRH 4 Pułku Strzelców Podhalańskich za wybitną
pomoc przy organizacji imprezy i wyposażaniu schronu bojowego "Sowiniec",
-
Andrzeja z GRH 1 Pułk Kawalerii KOP za pomoc w organizacji
transportu sprzętu wojskowego,
-
Firmie „Radex” z Bielska Białej za pomoc w transporcie sprzętu
wojskowego,
-
1 Pułku Specjalnego Komandosów za zapewnienie środków pozoracji pola
walki i udział w imprezie,
-
Żandarmerii Wojskowej z Katowic za zapewnienie bezpieczeństwa na
imprezie,
-
11 Mikołowskiej Drużyny Harcerskiej "Katharsis" z Hufca
Ziemi Mikołowskiej im. Bohaterów Powstańców Śląskich za pomoc przy
logistycznej realizacji imprezy,
-
Krzysztofowa Zawilińskiego z SRH "AA7", Błażeja
Nikiel-Wroczyńskiego z SRH "Wrzesień 39-sekcja RKKA" , Rafała
Chełmińskiego z SRH "Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie"
oraz Artura Marczyńskiego z GRH "101 Airborne" za pomoc w
przeprowadzeniu i koordynacji poszczególnych inscenizacji,
-
Ochotniczej Straży Pożarnej z Gostyni i Wyr za zabezpieczenie imprezy,
-
Policji z Mikołowa za zabezpieczenie kolumny pojazdów w drodze do Mikołowa,
-
Sąsiadów z ulicy Tęczowej w Gostyni, Panu Machulcowi i Panu Duda za
udostępnienie swojego prywatnego terenu na potrzeby obozowisk dla grup
rekonstrukcyjnych,
-
Pani Jadwidze Pasierbek Dyrektorce Zespołu Szkół w Gostyni za
zorganizowanie noclegu dla grup rekonstrukcyjnych,
-
Aeroklubu z Katowic za pokaz skoków spadochronowych,
-
Zakładu Przetwórstwa Mięsnego „Kodrin” Henryk Serafin,
Gostyń,
-
Piekarni Sławomir Garus, Wyry
-
Piekarni Eugeniusza Gorzowskiego, Gostyń
-
Adama Kołacza Usługi Transportowe, Gostyń
...
oraz wszystkich tych, którzy pomogli Stowarzyszeniu "Pro
Fortalicium" w organizacji Bitwy Wyrskiej 2006 - Bój o Gostyń.
Autor:
Komitet Organizacyjny "Bitwa Wyrska - Bój O Gostyń 2006"
Zdjęcia:
Marek Janota, Piotr Adamczyk, Waldemar Miklewski
Galerie
z imprezy........kliknij
powrót
|